De Phazz – koncert, który rozgrzał listopadowy chłód
Już przed pierwszym dźwiękiem w sali unosiło się lekkie napięcie — ten specyficzny dreszczyk oczekiwania, gdy publiczność jeszcze rozmawia półgłosem, a jednocześnie wie, że za chwilę wydarzy się coś dobrego. Wypełniony klub Kultowa pulsował spokojem i luzem. Dużo młodych twarzy, swobodne sylwetki, rozmowy urywane śmiechem. Chilloutowy klimat wieczoru zapowiadał koncert, który miał raczej otulać niż atakować głośnością.
De Phazz zagrali dokładnie tak, jak się po nich spodziewano — lekko, przyjemnie i z klasą. Muzyka płynęła naturalnie, bez pośpiechu, balansując między jazzem, soulem, elektroniką i miękkim popowym pulsem. Każdy utwór był jak kolejny łyk dobrze zmieszanego drinka: wyważony, elegancki, pozostawiający przyjemne ciepło.
Centralnym punktem wieczoru była Pat Appleton — magnetyczna, zmienna jak kameleon. Z każdą kolejną sukienką zdawała się przybierać inną rolę, inną barwę emocji. Rozgrzewała publiczność nie tylko głosem, ale też naturalną scenicznością i uśmiechem. Pełna wdzięku, zmysłowości i pewności siebie, śpiewała tak, jakby każde słowo było osobnym zaproszeniem do wspólnej podróży. Jej radość była autentyczna i wyczuwalna w każdym dźwięku.
Równorzędnym biegunem tej scenicznej energii był Karl Frierson — wokalista i aktor w jednym. Jego czarna skóra kontrastowała z bielą garnituru, a ekspresja z eleganckim spokojem muzyki. Czarował głosem, gestem, spojrzeniem. Między nim a Appleton iskrzyła wyraźna, magnetyczna nić porozumienia, która przyciągała uwagę i trzymała publiczność w skupieniu.
Cały zespół wypełnił salę niezwykłą energią i różnorodnością brzmień. Saksofon, puzon, klawisze i perkusja układały się w spójną, pulsującą całość, która nie przytłaczała, lecz niosła. Fani w ekstazie „doładowywali bateryjki” — uśmiechami, kołysaniem się w rytm, spontanicznymi oklaskami. To był koncert, który bardziej się czuło niż analizowało.
Ten wieczór stał się bardzo miłym akcentem domykającym chłodną, listopadową noc. Pozostawił po sobie przyjemne uczucie sytości — świadomość dobrze spędzonego czasu, spotkania z muzyką, która nie krzyczy, lecz zostaje pod skórą. Ludzie wychodzili z klubu rozgrzani, spokojni, zadowoleni — jak po rozmowie, którą chciałoby się jeszcze chwilę kontynuować.
De Phazz tworzą:
Pat Appleton – wokal
Barbara Lahr – wokal
Karl Frierson – wokal
Roy G. Randolph – perkusja
Otto Engelhardt – puzon / klawisze
Frank Spaniol – saksofon
Koncert odbył się:
10 listopada 2010 r., klub Kultowa, Wrocław
Organizator:
Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Kulturalnych Nasze Miasto Wrocław (wrockfest.pl)