Gry & Vintage Days

W weekend 10–11 października w Czasoprzestrzeni przy ul. Tramwajowej odbyła się druga edycja Games & Vintage Days. Na odwiedzających czekały dawne komputery, konsole, gry wideo, sprzęt audio i wideo, a także spotkania z ludźmi, którzy nie tylko interesują się historią elektronicznej rozrywki, ale również sami ją współtworzą. Wydarzenie połączyło kolekcjonerską pasję z prezentacją nowych projektów, pokazując, że świat gier i technologii nie kończy się na wspominaniu przeszłości.

Na wystawach można było zobaczyć komputery i konsole różnych generacji, w tym urządzenia Atari, Commodore, Amiga, Nintendo, Sega i Sinclair. Istotne było to, że nie chodziło wyłącznie o oglądanie eksponatów. Interaktywny charakter wystaw dawał możliwość uruchomienia gier i sprawdzenia sprzętu, który dla wielu osób był pierwszym kontaktem z domową informatyką. Dla jednych była to podróż do czasów dzieciństwa, dla innych okazja, by poznać świat sprzed współczesnych pecetów, konsol i gier z realistyczną grafiką.

Jednym z projektów prezentowanych podczas wydarzenia był Breaker Boy – gra typu hack & slash tworzona przez zespół studentów. Akcja rozgrywa się w postapokaliptycznym świecie związanym z kopalnią soli w Wieliczce. Rozgrywkę obserwujemy w rzucie izometrycznym, a uwagę zwraca bardzo kolorowa oprawa graficzna, kontrastująca z ponurą wizją świata po katastrofie. Zestawienie charakterystycznej scenerii kopalni z postapokaliptycznym klimatem daje twórcom pole do zbudowania własnego, rozpoznawalnego uniwersum. To również przykład tego, że niezależne tworzenie gier nie musi oznaczać powielania dobrze znanych schematów – inspiracją może być zarówno lokalna historia, jak i zupełnie fantastyczna wizja przyszłości.

Interesującą inicjatywą był także cos.places — portal rozwijany przez programistę z myślą o artystach. Projekt można opisać jako próbę stworzenia alternatywy dla Instagrama, z większym naciskiem na bezpieczeństwo twórców i ochronę ich prac przed niepożądanym wykorzystaniem przez systemy sztucznej inteligencji. To temat coraz ważniejszy dla fotografów, ilustratorów i innych osób publikujących własne dzieła w internecie. Platformy społecznościowe ułatwiają prezentowanie twórczości, ale jednocześnie rodzą pytania o kontrolę nad udostępnionymi materiałami, ich dalsze wykorzystanie i prawa autorów. Cos.places wpisuje się w poszukiwanie rozwiązań, które pozwolą artystom pokazywać swoje prace przy większej kontroli nad tym, co się z nimi dzieje. Szczegółowe możliwości ochrony oferowane przez portal warto jednak oceniać na podstawie dokumentacji samej platformy.

Jedną z największych atrakcji była dla mnie możliwość powrotu do ośmiobitowego świata. Można było usiąść przed oryginalnymi komputerami Atari, Commodore, a nawet ZX Spectrum i pograć tak, jak robiło się to przed laty. Do tego prawdziwe, oryginalne joysticki — żadnych emulatorów udających dawny sprzęt, tylko komputery, które wielu z nas pamięta z własnego dzieciństwa.

Od razu przypomniały mi się stare, dobre czasy, kiedy pędziło się ze szkoły do domu, żeby resztę dnia zmarnować na graniu. Człowiek siedział przed komputerem do późnej nocy, rano ledwo widział na oczy, ale dzielnie pędził do szkoły. A na przerwie trzeba było jeszcze od kogoś odpisać zadanie domowe, bo przecież w domu nie było na to czasu. Były ważniejsze sprawy. Na przykład kolejny poziom, którego za nic nie chciało się zostawić na następny dzień.

Wśród miłośników retro spotkałem człowieka, który zgromadził niemal wszystkie konsole Atari. Przyznam, że nawet nie zdawałem sobie sprawy, że było ich aż tak wiele. W domu ma specjalny pokój, w którym na regałach stoją komputery i konsole. To jego własny kawałek świata, do którego może się schować, żeby czyścić sprzęt, naprawiać go i po prostu cieszyć się pasją, która towarzyszy mu przez życie. Co ciekawe, produkuje również własne joysticki do tych urządzeń.

Do skompletowania kolekcji brakuje mu już tylko jednego modelu. I nie jest to sprawa pozostawiona przypadkowi — dzięki znajomościom ma już wszystko przygotowane. Wystarczy, że poszukiwana konsola pojawi się gdzieś na rynku, a ruszy cała procedura jej przejęcia. Widać, że w takim hobby polowanie na brakujący egzemplarz potrafi być niemal równie ekscytujące jak samo granie.

To właśnie przy jego stanowisku stało Atari 800 XL. Udało mi się na nim zagrać w Karatekę — grę, która do dziś robi wrażenie oprawą graficzną, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę możliwości tego komputera. W tamtych czasach taka grafika potrafiła rozpalać wyobraźnię. A kiedy po latach znów siada się przed prawdziwym sprzętem i bierze do ręki joystick, wspomnienia wracają szybciej, niż zdąży się uruchomić grę.

Gra Karateka na Atari 800 XL. To była niesamowita grafika i animacja i fabuła.

Dziś obcowanie z tymi komputerami wygląda już nieco inaczej niż przed laty. Nie trzeba mozolnie wczytywać gier z magnetofonu, co potrafiło wystawić cierpliwość na próbę, ani mieć stacji dysków, która w tamtych czasach była luksusem dostępnym tylko nielicznym. Powstały autorskie projekty urządzeń, które pozwalają uruchamiać gry i programy z kart SD czy innych nośników pamięci. Na niewielkiej karcie można zmieścić praktycznie całą bibliotekę oprogramowania stworzonego na dany komputer, a dane wczytują się z prędkością nieporównywalną z dawnymi metodami. Co najważniejsze, nie trzeba przy tym rezygnować z oryginalnego sprzętu ani jego charakteru. Nadal siedzi się przed prawdziwym Atari, trzyma w dłoni joystick i patrzy na obraz wyświetlany przez komputer sprzed kilku dekad — zmienia się jedynie sposób dostarczania mu gier.

Flash disk do 8-bitowców

Program Games & Vintage Days obejmował również spotkania i prelekcje. Wśród zaproszonych gości znalazł się Jussi Koskela, twórca kultowej gry Deluxe Ski Jump, a także Waldemar „Pegaz Ass” Nowak, związany z polskim dziennikarstwem growym. Poruszono również temat ochrony cyfrowego dziedzictwa, istotny w czasach, gdy zachowanie starych gier wymaga czegoś więcej niż przechowania oryginalnego nośnika. Część produkcji jest uzależniona od dawnego sprzętu i systemów, dlatego ich archiwizacja oraz możliwość ponownego uruchomienia stanowią ważne wyzwanie.

Wydarzenie uzupełniała strefa gier niezależnych, w której zapowiedziano prezentację 11 tytułów, oraz giełda dla kolekcjonerów. Można było szukać gier, kontrolerów, akcesoriów i sprzętu, którego nie znajdzie się już w zwykłej sprzedaży. Impreza odbywała się równolegle z Targami Japońskimi NiuCon, dzięki czemu odwiedzający mogli poznać również inne obszary kultury popularnej.

Games & Vintage Days to nie tylko powrót do czasów dyskietek, kineskopowych monitorów i prostych gier. To także spotkanie różnych pokoleń oraz okazja, by zobaczyć, jak pasja do technologii przeradza się w konkretne działania — od kolekcjonowania dawnego sprzętu, przez tworzenie własnych gier, po budowanie nowych narzędzi dla artystów. Właśnie to zestawienie przeszłości z nowymi pomysłami sprawia, że wydarzenie ma szerszy wymiar niż zwykła wystawa retrokomputerów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *