Fontanna_Uniwersytecka-Szermierz_LedererIMGP1397-Edit

Fontanna Uniwersytecka - Szermierz

Znowu tu przyszedłem. Plac Uniwersytecki to dziwne miejsce. Niby centrum, zaraz obok Rynku, ale czas płynie tu inaczej. Wolniej. Jakby gęste, barokowe powietrze wylewające się z wielkich, niebieskich drzwi Uniwersytetu tłumiło hałas miasta.

Stoi na środku. Sam. Nagi Szermierz.

Wszyscy powtarzają tę samą historię, jak mantrę ze szkolnej ławki. Że to przestroga. Że Hugo Lederer, ten, co go wyrzeźbił, kiedyś przegrał w karty wszystko — ubranie, pieniądze, buty — i została mu tylko szpada. Taki moralitet dla studentów: „Ucz się, nie graj, bo skończysz goły na placu”. Dorośli lubią takie proste lekcje.

Fontanna Uniwersystecka - Szermierz

Ale ja, kiedy na niego patrzę, widzę coś zupełnie innego. Nie widzę przegranego.

Widzę kogoś, kto poszedł na całość. Kogoś, kto zaryzykował wszystko dla jednej chwili, jednego rozdania, jednego błysku w oku. I może przegrał materialnie, jasne. Stoi bezbronny na wietrze, a woda chlapie mu po stopach, co w listopadowe wieczory musi być cholernie nieprzyjemne. Ale spójrz na jego twarz. Tam nie ma wstydu. Nie ma spuszczonej głowy. Jest duma.

To ten rodzaj odwagi, który mają chłopcy, zanim dowiedzą się, że trzeba być rozsądnym. „Zabierzcie mi wszystko, ale nie zabierzecie mi tego, kim jestem”. Została mu szpada. Symbol. Pasja. Może to wcale nie jest przestroga przed hazardem? Może to pomnik wierności samemu sobie, nawet gdy świat ogałaca cię ze wszystkiego?

Często widzę, że szpady nie ma. Ktoś ją znowu ukradł. Kolejny studencki wygłup, trofeum po pijackiej nocy. Wtedy Szermierz wygląda na jeszcze bardziej samotnego. Ściska w dłoni powietrze, jakby wciąż wierzył, że ma czym walczyć. To mnie zawsze jakoś rusza. Ta jego niezłomność w trzymaniu niewidzialnej broni. Walczy z chłodem, z czasem, z tymi gargulcami u dołu fontanny, które plują wodą i chyba się z niego śmieją. Te twarze na cokole… wyglądają jak ci wszyscy ludzie, którzy mówią ci: „A nie mówiłem?”. Szydercy. A on stoi ponad nimi. Nagi, ale niepokonany.

Mam wrażenie, że on tu jest po coś innego niż straszenie. Że jest patronem tych wszystkich błędów, które musimy popełnić, żeby dorosnąć. Tych zarwanych nocy, egzaminów, na które się nie poszło, miłości, które wydawały się końcem świata.

Kiedyś usłyszałem, jak dziewczyna siedząca na murku powiedziała, że dopóki Szermierz stoi, żaden student we Wrocławiu nie zginie od własnej głupoty. Że on wziął to wszystko na siebie — ten chłód i ten wstyd — żebyśmy my mogli szaleć.

Więc kiedy tak przechodzę wieczorem i widzę, jak błyszczy w świetle latarni, to nie myślę o kartach i hazardzie. Myślę, że to strażnik wolności. Czasem mam ochotę do niego podejść i powiedzieć: „Spokojnie, Hugo. Twoja szpada wróci. Zawsze wraca”. A on wydaje się wtedy lekko uśmiechać, jakby wiedział, że to tylko metal. A prawdziwa walka i tak toczy się w środku. W tej ciszy, którą słychać tylko tutaj.

Secesyjna Fontanna Szermierza, usytuowana w centralnym punkcie placu Uniwersyteckiego we Wrocławiu, została odsłonięta 26 listopada 1904 roku. Jej autorem jest berliński rzeźbiarz Hugo Lederer, który zaprojektował pomnik jako przestrogę dla młodzieży akademickiej. Figura nagiego mężczyzny nawiązuje do legendy o studencie, który w wyniku hazardu przegrał cały majątek i ubranie, zachowując jedynie broń będącą symbolem honoru.
Odlew figury z brązu wykonano w zakładzie Gladenbeck w Berlinie, natomiast basen fontanny oraz cokół, na którym spoczywa rzeźba, wykonano z marmuru.
Współczesna historia obiektu naznaczona jest notorycznymi kradzieżami rapiera; atrybut ten jest regularnie wyłamywany przez wandali, co zmusza służby miejskie do systematycznego uzupełniania rzeźby o nowe repliki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *