krolewscy_bebniarze

Wibrująca siła i precyzja bijąca z wnętrza burundyjskich bębnów od pokoleń towarzyszy życiu królewskich rodów tego małego, środkowoafrykańskiego państwa. Pierwotnie „królewscy bębniarze” towarzyszyli królom (mwami) w trakcie ich wędrówek. Grali też specjalnie dla ich rodzin zapewniając tym samym rozrywkę dla zgromadzonych. Dziś pielęgnują tradycję gry w prywatnych domach oraz dla arystokracji. Występują z okazji świąt i lokalnych festynów, wesel, urodzin, chrzcin czy pogrzebów.

źródło: BraveFestival.pl

Królewscy bębniarze z Burundi. Rytmy serca Afryki.

Trudno mnie zdziwić, jednak im udało się to całkowicie. To co ci ludzie tam wyprawiali przechodzi ludzkie pojęcie. Śpiewali, biegali, skakali, krzyczeli, robili gwiazdy. Zamieniali się miejscami, bębnami i cholera wie co jeszcze. Wszystko to w parz i przy ogłuszającym huku bębnów. A walili w nie bez litości. Muzyka była fascynująca, szybka i rytmiczna. Mało nie roznieśli Impartu. Bose stopy uderzały o drewnianą podłogę sceny, która reagowała jak trampolina unosząc kurz i bębnowych tancerzy. Show trwał ponad godzinę niesamowitych, afrykańskich rytmów miażdżących głębokim, nasyconym basem nasze organy słuchowe. Pełna sala była zahipnotyzowana i zafascynowana. Ludzie stali na bokach i w przejściu tak, że nie można było się poruszać po sali i długo czekali po zakończeniu koncertu. Po prostu – REWELACJA!!! Zdecydowanie najbardziej widowiskowe przedstawienie festiwalu. Później dodam kawałek nagrania :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *