bentley

Walter Owen Bentley swoje pierwsze auto zbudował w 1919 roku. Był to Bentley 3 Litry, który w 1924 i 1927 roku wygrał wyścigi w Le Mans. W 1931 roku firma Rolls-Royce’a wykupuje Bentley’a i od tego czasu, aż do lat dziewięćdziesiątych Bentley’e były tylko usportowionymi wersjami Rolls-Royce’ów (z paroma wyjątkami). Oba przedsiębiorstwa wykupuje Volkswagen w 1998 roku. Aktualnie prawo do marki posiada koncern BMW.

Zwierciadła próżności. Rolls-Royce i Bentley w sercu Wrocławia

W te gorące czerwcowe dni, między 25 a 27 dniem czerwca, wrocławski bruk przestał być zwykłym chodnikiem, a stał się wybiegiem dla arystokracji motoryzacji. I Ogólnopolski Zlot Samochodów Rolls-Royce i Bentley zamienił okolicę fontanny „Zdrój” w świątynię luksusu, gdzie czas cofnął się do epoki, w której podróż była sztuką, a samochód – dziełem jubilerskim.

Perwersja doskonałych kształtów

To, co działo się w tych dniach na placu, było ucztą dla zmysłów, graniczącą z niemal perwersyjnym zachwytem. Maszyny te nie po prostu „stały” – one prężyły swoje majestatyczne, chromowane muskuły w pełnym słońcu.

Lakiery tych aut to nie była zwykła farba. To była głębia oceanu, czerń fortepianu i płynne srebro. Powierzchnie lśniły tak intensywnie, że patrzenie na nie groziło oślepieniem. W tych idealnie wypolerowanych maskach, jak w najczystszych lustrach, przeglądało się błękitne wrocławskie niebo i sunące po nim leniwe obłoki. Rzeczywistość łamała się na obłych błotnikach, tworząc słoneczne, rozedrgane przebłyski, w których miasto wyglądało jak impresjonistyczny obraz.

Splendor zaklęty w chromie

Przechodnie zatrzymywali się zaintrygowani, onieśmieleni tym blaskiem. Młode pary i marzyciele robili sobie zdjęcia, próbując choć na ułamek sekundy ukraść dla siebie kawałek tego prestiżu na pokaz. Dzieci biegały beztrosko między autami, nieświadome, że ich małe dłonie mijają fortuny zaklęte w metalu.

A detale? One hipnotyzowały. Wielkie, chromowane reflektory patrzyły na tłum jak oczy drapieżników. Na szczytach masywnych chłodnic, dumnie i z gracją, unosiły się błyszczące figurki – słynna Spirit of Ecstasy czy uskrzydlone „B”. Wyglądały jak srebrne boginie prowadzące te okręty szos przez burze historii, niewzruszone, wiecznie pędzące pod wiatr.

Sanktuarium ciszy i skóry

Zaglądanie do środka tych pojazdów było jak podglądanie intymnego życia monarchów. Wnętrza retro ociekały luksusem, który dziś jest już niemal zapomniany. Zapach starej, szlachetnej skóry mieszał się z aromatem lakierowanego drewna orzechowego. Deski rozdzielcze pełne analogowych zegarów, miękkie dywany, w których toną stopy – to wszystko tworzyło azyl, kapsułę absolutnego komfortu.

Wiele z tych stalowych dżentelmenów posiadało kierownicę po prawej stronie, co tylko dodawało im ekscentrycznego uroku i przypominało o ich wyspiarskim, dumnym rodowodzie.

Ten zlot był czymś więcej niż wystawą. Był chwilowym dotknięciem świata, w którym splendor i blask są codziennością. Przez te kilka dni Wrocław przeglądał się w chromowanych zderzakach Rolls-Royce’ów i Bentleyów, i trzeba przyznać – w tym luksusowym odbiciu wyglądał zachwycająco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *