Fontanna Walka i Zwyciestwo

Wędruję tętnicami Wrocławia. Nie szukam niczego konkretnego, może właśnie dlatego znajduję. Jest taki plac. Nie pamiętam, jak tu trafiłem – chyba skręciłem w złą uliczkę, albo w dobrą, kto to wie. I wtedy ją zobaczyłem. Fontannę. Ale to złe słowo, bo fontanna to coś, co pluska spokojnie w parkach, przy których jada się lody. A to… to jest arena.
Na środku stoi człowiek. Siłacz. Jego ciało wygięte w łuk wysiłku, każdy mięsień napięty do granic. Widzę żyły na przedramionach – takie, które pojawiają się tylko wtedy, gdy walczysz o coś, co naprawdę ma znaczenie. Albo gdy walczysz o życie. Bo on walczy. Z bestią, z władcą zwierząt, z czymś, co ma pazury i kły i nie zamierza odpuścić.

Stoję i patrzę. Dziwnie to brzmi, ale czuję, jak mi serce przyspiesza. Jakbym to ja był tam, w tej wodzie, w tym uścisku. Jakby ta walka była moja. Nasza. Każdego, kto kiedykolwiek… Nie wiem. Może przesadzam. Ale popatrz na nich. Na tego mężczyznę i tę bestię. Są w sobie zaplątani tak mocno, że nie wiadomo, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie. I może o to właśnie chodzi. Że dobro i zło nie stoją naprzeciwko siebie jak armie przed bitwą. One się przeplatają. Jedno rodzi drugie. Dzień nie istnieje bez nocy, światło bez cienia, siła bez słabości. Jin i jang, mówią na Wschodzie. My na Zachodzie stawiamy pomniki.

Woda opada wokół nich. Majestatycznie – tak, to jedyne słowo, które pasuje. Spływa w dół jak zasłona, jak parasol, jak… jak sklepienie nieba, które ktoś postanowił zbudować z kropel zamiast z kamienia. I przez tę wodę widzę ich sylwetki – rozmazane, nierealne, jakby istnieli poza czasem. Jakby ta walka trwała od zawsze i miała trwać wiecznie.

Siedzę na ławce naprzeciwko. Nie wiem, ile już tak siedzę. Ludzie przechodzą obok – rodziny z dziećmi, pary trzymające się za ręce, turyści z aparatami. Oni patrzą i widzą fontannę. Ja patrzę i widzę… siebie? A może wszystkich nas. Te momenty, kiedy mięśnie bolą od trzymania czegoś, co wymyka się z rąk. Kiedy bestia jest silniejsza. Kiedy woda zalewa oczy i nie wiadomo, czy to fontanna, czy deszcz.

Przepraszam. To miało być o rzeźbie.Ale rzeźby mają to do siebie, że nie zostają rzeźbami. Przynajmniej nie te dobre. Te dobre wchodzą ci pod skórę, instalują się gdzieś między żebrami i zostają. I potem idziesz dalej ulicą, kupujesz kawę, sprawdzasz telefon, a one nadal tam są. Walczą. Napinają mięśnie. Trzymają bestię za gardło.

FOnttanna Walka i Zwycięstwo, rzygacz

Wrocław ma wiele twarzy – te gotyckie, te secesyjne, te odbudowane po wojnie. Ale ta twarz, ta z kamienia i wody, ta wykrzywiona wysiłkiem… ona mówi najgłośniej. Szeptem, paradoksalnie. Bo żeby ją usłyszeć, trzeba się zatrzymać. Usiąść. Pozwolić, żeby woda mówiła.

Siła z siłą. Życie ze śmiercią. Ty sam ze sobą.

Wstaję w końcu. Nogi trochę zdrętwiałe. Idę dalej tętnicami miasta, ale coś we mnie zostaje przy tej fontannie. Może mały kawałek, taki, który też walczy. Który ma żyły nabrzmiałe od wysiłku i nie zamierza odpuścić. Nie wiem, czy wygra, mimo że dawno już wygrał. Ja widzę tylko jak ciągle walczy.

Czasem coś zostawia w nas ślady, których nie planowaliśmy. Wrocław zostawił mi silacza i bestię, i wodę spadającą jak niebo. I pytanie, które nie chce odejść: z czym ty dzisiaj walczysz?

Fontanna „Walka i Zwycięstwo” znajduje się we Wrocławiu na placu Jana Pawła II, tuż obok Fosy Miejskiej. Jej historia jest nierozerwalnie związana z dawnym pomnikiem Ottona von Bismarcka, który stał w tym miejscu do 1945 roku. Fontanna stanowiła architektoniczną oprawę tego monumentu.

Fontannę zaprojektował duet: rzeźbiarz Ernst Seger oraz architekt Bernhard Sehring. Obiekt został uroczyście odsłonięty w 1905 roku. Seger, kluczowa postać dla tego projektu, był uczniem wybitnego Christiana Behrensa we Wrocławiu, a później szlifował swój warsztat w Paryżu u samego Auguste’a Rodina. To właśnie te nauki u wielkich mistrzów nadały jego rzeźbom charakterystyczny, neobarokowy dynamizm.

Wrocławski obiekt składa się z dwóch basenów połączonych kamienną balustradą. Na ich krawędziach umieszczono rzeźby, które nadają fontannie nazwę. Po zachodniej stronie widać grupę rzeźbiarską przedstawiającą walkę – siłacza zmagającego się z lwem, co symbolizuje trud i zmagania Bismarcka. Po wschodniej stronie znajduje się grupa zwycięstwa, gdzie ta sama postać dosiada lwa, co ma obrazować triumf i potęgę.

Po II wojnie światowej sam pomnik Bismarcka został zniszczony i usunięty, jednak fontanna przetrwała. Przeszła gruntowną renowację w 1955 roku, a później na początku XXI wieku, dzięki czemu do dziś jest sprawna i stanowi jeden z najbardziej charakterystycznych punktów w tej części miasta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *