19. czerwca w Centrum Kultury Wrocław – Zachód wystąpiła Maria Peszek. Bardzo kontrowersyjna i inteligentna artystka. Wykonała parę utworów ze swojego albumu „Maria Awaria”.
Jej piosenki słyszałem tylko w radiu i nie wywołały mojego entuzjazmu. Wręcz odwrotnie. Teksty są infantylne i irytujące (przynajmniej te z radia).
Na koncercie wystąpiła ubrana zdumiewająco niechlujnie: biała koszulka na ramiączkach, bez stanika i dżinsach rodem z lat 90-tych, jakich było pełno na ulicznych placach i straganach. Hmm, gdzie ona je teraz dostała? :).
Ten stylistyczny zabieg miał na celu wywołanie kontrowersji. sensacji przez zdegustowanie odbiorcy? Nie wiem.
Choreografia też była co najmniej dziwna, ale i miejscami pozytywnie oryginalna, ale na pewno nie kojarzyła mi się z seksem.
Mimo wszystko Maria Peszek jest wokalistką, która gdy chce, to potrafi zaśpiewać. Były utwory (tytuły nieistotne), które bardzo mi się podobały. Kojarzyły mi się z Anną Marią Jopek i Suzanne Vega, zespołem „Hey”. Bardzo melodyjne i z sensem.